Plakat z filmu.
NA EKRANIE

O pisarzu, który zamienił pióro na kamerę – recenzja filmu „Dziewczyna we mgle”

Od długiego czasu obserwujemy wielką popularność kryminałów i thrillerów zarówno na polu literackim, jak i filmowym. Prym w tej kategorii wciąż wiodą powieści skandynawskie i ich ekranizacje. Może właśnie w związku z pewnym przełamaniem tego zjawiska „Dziewczyna we mgle”, czyli debiut reżyserski Donata Carrisiego, budzi wśród kinomaniaków i miłośników tego gatunku tak wielkie zainteresowanie. Film wyprodukowany przez Włochy przy współpracy Francji i Niemiec pokazuje zupełnie nowe oblicze kina spod znaku dreszczowców.

Polowanie na potwora

W mglistym miasteczku Avechot położonym w urokliwej alpejskiej dolinie, dzień przed Bożym Narodzeniem znika bez śladu nastolatka Anna Lou. Początkowo przypuszcza się, że dziewczyna uciekła z domu, później zaczyna mówić się o porwaniu i morderstwie. Polowanie na zabójcę rozpoczyna agent specjalny Vogel – znany światu z kontrowersyjnych metod śledczych. Poszukiwania winnego w tak małej, zżytej społeczności nie należy jednak do zadań łatwych.

„Dziewczyna we mgle” to bardzo mroczna opowieść, co skutecznie podkreśla budząca niepokój muzyka i spowijająca filmowy obraz mgła. W nastrój wprowadza też ponurość kadrów, gdyż akcja w większości rozgrywa się nocą. Ciekawym zabiegiem wydaje się kontrastowe uczynienie pluszowych kotów elementami grozy.

Makieta miasteczka Avechot.

Docenić należy również niebanalne, choć trochę ryzykowne zrezygnowanie z ukazania ujęć panoramicznych (a przecież krajobraz Alp jest bardzo malowniczy) i zastąpienie ich innym walorem estetycznym, tj. ujęciami pokazującymi w dużym przybliżeniu stającą w miejscowym budynku makietę wiernie oddającą wygląd miasteczka.

Skoro jest tyle atutów, to co poszło nie tak?

Ciężko pozbyć się wrażenia, że film niezwykle się „ciągnie”. Przed seansem nie spodziewałam się dużego napięcia, mimo to zaskoczył mnie zbyt leniwy charakter przedstawionej fabuły. Największe emocje odczuwa się dopiero pod koniec, gdy następuje moment kulminacyjny, czyli odkrycie sprawcy. „Dziewczyna we mgle” pozostawia widza z lekkim niedosytem. Można odnieść wrażenie sporej liczby niedomówień, gdyż większość poruszonych przez twórcę wątków nie zostaje całkowicie zamkniętych, tak jakby miał on nadzieję na nakręcenie kiedyś kontynuacji.

Reżyser przede wszystkim postawił na portrety psychologiczne występujących na ekranie postaci, a te zostały wykreowane przez bardzo zdolnych aktorów. Wymienić należy tu grającego agenta Vogela, Tonia Servilla czy Alessia Boniego wcielającego się w profesora Martiniego. W obsadzie pojawia się także znane chyba wszystkim wielbicielom kina francuskie nazwisko – Jean Reno.

Takiego inspektora jeszcze nie było

A jednak najwięcej wątpliwości pojawia się właśnie w stosunku do jednego z głównych bohaterów – agenta Vogela. Być może twórca nie chciał uciekać w schematy i zamierzał wykreować postać oryginalną. Tyle że… bardzo trudno ją polubić. Właściwie ratuje tę rolę tylko jej odtwórca. Najbardziej irytujący jest ekscentryczny sposób zachowywania się Vogela. Inspektor chce rozwiązać zagadkę za wszelką cenę. Pragnie schwytać potencjalnego, ale niekoniecznie będącego realnym sprawcą, winnego i poinformować o swoim sukcesie dziennikarzy.

Kadr z filmu przedstawiający agenta Vogela.

Jego współpraca z mediami staje się ważną częścią opowiadanej na ekranie historii głównie dlatego, że obok wątku agenta i jego dociekań, mamy również prowadzony równolegle ten drugi – tragedię mężczyzny, który został oskarżony przez telewizję o zbrodnię bez obciążających go dowodów. Profesor Martini, bo o nim mowa, jest osobą niezwykle intrygującą i trzeba przyznać, że to jeden z mocnych punktów omawianego kryminału.

Podsumowanie

Choć „Dziewczyna we mgle” ma kilka wad, to można ją uznać za bardzo interesujący kryminał, na którego obejrzenie warto poświęcić jakiś wolny wieczór. Podziw budzi przede wszystkim fakt, że ten niewątpliwie udany film wyreżyserował Włoch, który jednocześnie jest twórcą scenariusza do niego, a wcześniej napisał bestsellerową książkę, na podstawie której powstała ta ekranizacja. Donato Carrisi to zdecydowanie człowiek wielu talentów! Trzymajmy więc kciuki za to, by, zachęcony dobrymi ocenami krytyków, zdecydował się nakręcić następną część o agencie Vogelu.

W tekście wykorzystano:
zdjęcia i plakat ze strony imdb.com.
Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s