Plakat z filmu.
NA EKRANIE

Niezapominajka #1: „Szósty zmysł”

Są takie dzieła filmowe i literackie, których się nie zapomina. Takie, do jakich powraca się z wielką chęcią, a pomimo powtórki wywołują one te same, głębokie uczucia. „Niezapominajka” to cykl, w którym pragnę przedstawić według mnie najlepsze oraz najbardziej zapadające w pamięć filmy i książki.


Historie o duchach opowiedziane na ekranie zawsze wywołują u mnie większy lęk niż horrory, w których prawie bez przerwy i bez sensu leje się krew, a ludzie są rozczłonkowywani przez tajemniczą postać biegającą z piłą mechaniczną w ręku. Może to polegać na tym, że bardziej obawiam się tego, czego nie mogę zobaczyć. Po seansie pełnym zjaw odnosi się bowiem często nieprzyjemne wrażenie, że „coś” nas obserwuje i nie jesteśmy w pokoju sami. Świat po tej drugiej stronie wciąż pozostaje zagadką, a to niezwykle inspiruje licznych twórców. Wizje reżyserów dotyczące życia po śmierci potrafią być naprawdę zaskakujące.

Jest jednak jeszcze jeden powód, dla którego thrillery wydają się lepsze od przeciętnych horrorów: oprócz strachu potrafią wywołać też poważne refleksje. Night Shyamalan pokazał, jak zrobić prawdziwe kino grozy i jak wyzwolić w widzu całą paletę emocji.

Gwałtowny początek, zaskakujące zakończenie

Głównym bohaterem „Szóstego zmysłu” jest psycholog dziecięcy, Malcolm Crowe. Fabuła filmu skupia się na przypadku jego pacjenta, Cole’a Seara. Zachowanie chłopca pozwala sądzić, że czegoś się obawia. Wkrótce wyjawia Malcolmowi, że widzi duchy. Mężczyzna, niewierzący w paranormalne zdolności, obiecuje pomóc dziecku w pozbyciu się niepokojących przywidzeń.

Kadr z filmu przedstawiający Cole'a.

Obraz Shyamalana jest wyjątkowo przenikliwy i wciągający, mimo że akcja nie należy do wartkich. Zaczyna się mocnym akcentem i kończy nieprzewidywalnym zwrotem. To właśnie on sprawia, że długo po seansie myśli wciąż krążą wokół finału filmu. Obejrzenie „Szóstego zmysłu” po raz kolejny wynika z chęci odnalezienia w fabule wszystkich tych niuansów, które mogłyby wcześniej naprowadzić widza na takie zakończenie.

Nowy wizerunek ducha

Zjawy w „Szóstym zmyśle” choć należą do metafizycznego świata, wydają się przewrotnie bardzo realistyczne. Nie spodziewajcie się tutaj przenikania przez ścianę czy półprzezroczystych, lewitujących nad powierzchnią ziemi bytów. Jakby tego było mało, przedstawiają ludzi o aparycji nienależącej do przyjemnych. Straszą więc ich okropne, otwarte rany czy wbite w ciała narzędzia zbrodni. Cole’owi ukazują się przede wszystkim duchy osób, które nie umarły śmiercią naturalną.

Główną zagadką, z jaką muszą się zmagać psycholog i jego pacjent, jest to, dlaczego istoty nadprzyrodzone ujawniają się właśnie temu chłopcu. Malcolm usilnie docieka także tego, jak powstrzymać niezwykły dar Cole’a, który przez niespodziewane spotkania ze szkaradnymi duchami traci całą radość życia i dziecięcą beztroskę.

Zgrany duet, świetni aktorzy

Niewątpliwą zaletą filmu są aktorzy: grający psychologa Bruce Willis oraz Cole’a Haley Joel Osment. Talent aktorski Willisa jest nie do zdyskredytowania, jednak trzeba przyznać, że mały Osment skutecznie mu w nim dorównuje. Do dzisiaj wielu kinomaniaków zachwyca sposób, w jaki chłopiec wykreował filmową postać medium, która uważana jest za jedną z najlepszych ról dziecięcych w historii kina. To właśnie dzięki Osmentowi młody bohater posiada niezwykły urok osobisty wywołujący u widzów współczucie i pragnienie niesienia mu pomocy, a co za tym idzie, rodzi duże zaangażowanie w przedstawianą opowieść.

Cole i Malcolm.

Podsumowanie

„Szósty zmysł” udowadnia, że film, którego głównym zadaniem jest spowodowanie dreszczy, może być również inteligentny, igrający z przyzwyczajeniami i uczuciami oglądających. Shyamalan wyraził ciekawą lecz trochę przygnębiającą koncepcję odpowiadającą na nurtujące pytanie, co dzieje się z człowiekiem po śmierci. Na pewno jest to jedno z najlepszych dzieł filmowych sięgających po tę tematykę.

W tekście wykorzystano:
zdjęcia i plakat z filmu ze strony imbd.com,
obrazek niezapominajka ze strony pixabay.com.
Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s